Niedawno publikowałam sesję noworodkową młodszej córeczki Ani – Janeczki, dla przypomnienia sesja tutaj -> klik. Dziś – efekt mojego trzeciego spotkania z Anią, tym razem w bardzo letniej i pachnącej aurze!:) A że wiosny mi trzeba jak nigdy…stąd takie ciepłe wspomnienie zeszłego lata… Ania, Julka i Jana – zapraszam:)




Poznałyśmy się 2 lata temu na SESJI RODZINNEJ. Dagmara oprócz tego, że tak jak ja zajmuje się fotografią dziecięcą i rodzinną (Jej fanpage odwiedzić możecie TUTAJ), równie świetnie radzi sobie po drugiej stronie obiektywu:) Z ogromną przyjemnością wracam do tej sesji, wspominając cudownie ciepłe lato, kwitnącą lawendę i jej zapach, nasze wesołe spotkanie – nareszcie w komplecie! – oraz moc pozytywnych emocji, a obecnie wspólnych wspomnień:) Dagmarko, Marcusie…bardzo bardzo dziękuję za to wspólne popołudnie, pozdrawiam ciepło całą Waszą czwórkę!:) Na koniec dodam, że jestem bardzo dumna z galerii, jaka zdobi Waszą salonową ścianę:)




Trzecie i równie ciepłe spotkanie!:) To TA Juleczka, z którą ponad 2 lata temu powstał FILMIK podczas sesji noworodkowej. Julka świetnie dawała też radę na SESJI NIEMOWLĘCEJ. W tym roku wraz ze swoją Mamą wzięła udział w lawendowym maratonie, jako poważna już 2,5 letnia modelka:) Serdecznie zapraszam i pozdrawiam ciepło całą Trójeczkę!:)



Pozostając w letnim plenerowym klimacie, chcę Wam dziś przedstawić dwie przepiękne Kobiety. Może niektórzy z Was pamiętają wcześniejsze sesje z Ich udziałem, gdyż lawendowe spotkanie było chyba już piątym czy szóstym…nie wiem, straciłam rachubę;) Na wstępie wyjaśnię, że Mama to Monika, i to ta Piękność z jaśniejszymi włosami, bo wiem, że Ci, którzy nie widzieli objaśniających postów na facebooku, będą mieć wątpliwości;) Kocham efekty tego spotkania, zarówno część lawendową, jak i tę w zbożu! Było kolorowo, soczyście, z charakterem, bo taka właśnie jest Monika – zmienna i szalona! Sesja miała miejsce w późnych godzinach, dzięki czemu słonko chyląc się ku zachodowi, powoli zmieniało nam klimat zdjęć… Hmm, chyba nie będę przedłużać, zdjęcia powiedzą same za siebie, dodam jedynie, że jestem Nimi oczarowana…Nimi oraz relacją, jaka Je łączy…Dziewczyny kochane, ściskam Was Obie bardzo mocno i – mam nadzieję – do kolejnej sesji:)




























Dziś inaczej… bardzo inaczej, bo prywatnie, sentymentalnie i…. wzruszająco… Ten wpis jest dla mnie wyjątkowy więc będzie mi bardzo miło, jeśli zatrzymacie się tutaj chwilkę dłużej i pozostawicie króciutki komentarz, choćby w formie jednego słowa:) Dla mnie i dla Joli to bardzo ważne…
O takiej sesji marzyłam od dawna, jednak oryginalna nie będę i przyznam, że powiedzenie „szewc bez butów chodzi” w pełnym wymiarze dotyczy i mnie ;) Wyczekiwałam odpowiedniego momentu. Kiedy dwa lata temu wykonałam pierwsze sesje lawendowe wiedziałam już, że kiedy nadejdzie pora, to nasza siostrzana sesja będzie miała miejsce właśnie tutaj. No i nadeszła!! Przygotowania były bardzo szybkie, krótkie i spontaniczne. Wyjechaliśmy w czwórkę z Krakowa tak, aby zdążyć złapać w kadry światło zachodzącego słońca… Dookoła panowała cisza i spokój, w powietrzu unosił się zapach lawendy… i pośród tej cudownej aury MY, Ja i Jola, moja najukochańsza Siostra… Obok nas Ktoś Ważny, czuwający nad wszystkim…
Jola obchodzi właśnie swoje urodziny, dlatego zdecydowałam, że wpis pojawi się dziś. Ci, którzy znają naszą historię, najlepiej zrozumieją jaką wartość mają dla mnie te zdjęcia… Monia – dziękuję, że zechciałaś nam tego dnia towarzyszyć i uchwyciłaś to, co najważniejsze…
Ps: Mamuś, z tego miejsca jeszcze Cię obie nie pozdrawiałyśmy! Nie płacz! ;)












©2010-2026 Beata Wywiał (Wojtczak). Kopiowanie zdjęć bez zgody autorki zabronione. Photoblog Design: WebLove.PL